niedziela, 31 maja 2015

Koszykowo tarasowo:-) / Basket on the terrace

Witajcie,

wreszcie zrobiło się ciepło i przyjemnie. Teraz zaczynam żyć:-) 
Cały maj czekaliśmy na słońce i możliwość spędzenia całego weekendu na tarasie
i wreszcie się doczekaliśmy:-)
Do domu wpadamy dosłownie na jedzenie i picie:-)

Mam też możliwość pokazania koszyków z trawy wodnej w wersji piknikowej:-) 
Kupiłam je w baaaardzo dobrej cenie w internetowym outlecie budowlanym
 hurtbud i jestem nimi oczarowana. 
Sprawdzają się też w pokojach dziecięcych jako pojemniki na zabawki (pokaże innym razem) i w wersji ogrodowo-piknikowej również. 
Są bardzo elastyczne co sprawie, że spokojnie mogą służyć jako torba zakupowa 
(w moim przypadku na bazarek:-))

Oczywiście przeszło mi przez myśl ich pomalowanie ale na razie podobają mi się w wersji naturalnej i chwilowo tak zostanie:-)





Do tego przepyszne drożdżowe rogaliki, prosto od uzdolnionej kulinarnie sąsiadki:-) 
Powiem Wam, że ja to mam szczęście, tacy sąsiedzi to skarb!



Jutro Dzień Dziecka - macie już jakieś plany?:-) 
W końcu to też nasze święto:-)

Ja mam zamiar oddać się dziecięcej zabawie i po prostu poczuć się jak mała dziewczynka:-)

Cudownej niedzieli!


wtorek, 26 maja 2015

Barcelona

Witajcie!

znowu troszkę mnie nie było...mało działo się wnętrzarsko a czas jak widać szybko leci.

W tzw "międzyczasie" wyskoczyłam z moim P. (bez dzieci:-)) do Barcelony na kilka dni:-) 
Było cudownie! 
Co prawda wypad był zaplanowany wcześniej, bo jakieś 6 mce temu 
dzięki zakupie tanich biletów - tanimi liniami. 

Naprawdę warto polować - często loty po Europie są tańsze od podróży autem czy pociągiem po Polsce (niestety). 
My upolowaliśmy bilety za niecałe 400 zł za 2 osoby w obie strony (!).

Do tego niedrogi hotel (booking.com) bądź mieszkanko na www.airbnb.pl, nie musi być w centrum, gdyż pod całym miastem kursuje metro i można zacząć przygodę. 

Mam nadzieję, że Was nie zanudzę i dotrwacie do końca:-) 
Ilość zdjęć naprawdę została okrojona do minimum:-)

A więc pierwszy przystanek Plac Hiszpański, na którym wysiedliśmy z aerobusu. 
Odległość od lotniska to zaledwie kilkanaście kilometrów 
i 20 minut jazdy busem za 5,90 EUR za osobę. Połączenie idealne.
Następnego dnia na pierwszy ogień poszły oczywiście "perełki" z przewodnika.
Choć przyznam Wam szczerze nie powaliły mnie:-) 

Oczywiście najdziwniejsza katedra na świecie Sagrada Familia
której budowa trwa od 1882 r. i w dalszym ciągu nie jest ukończona, robi ogromne wrażenie.


Podobnie jak Park Guell, kolejna fantazyjna budowla Antonio Gaudiego


Casa Mila czyli Kamieniołom Gaudiego (?) 
kolejna (dość dziwna) budowla Gaudiego, 
pofałdowana fasada z metalowymi balkonami z kutego metalu.
Casa Batllo, kolejne dzieło Gaudiego, przeplatane wizerunkiem kości i czaszek
Najsłynniejsza barcelońska fontanna Font Magica, nieodbiegająca od naszej warszawskiej:-), 
która o zmroku zmienia się w grającą formę z kamienia, barw i wody.

Stadion Camp Nou i Muzeum FC Barcelony 
wywołały u mnie gęsią skórkę:-)

  Niezwykłe wzgórze Tibidabo.

Ponoć aby dostać się pod pod wzgórze warto skorzystać z Niebieskiego Tramwaju, 
który swoim historycznym wyglądem przeniesie nas w czasie
 i pozwoli nacieszyć się cudownymi widokami. 

Nam niestety nie było dane, gdyż w tym czasie tramwaj po prostu nie jeździł :-( 
No cóż trzeba sobie coś zostawić  na następny raz:-)


Najsłynniejsza ulica La Rambla z tłumem turystów i aleją platanów...


Koniecznie trzeba odwiedzić halę targową St Josep w pobliżu La Rambli - 
uczta nie tylko dla oczu ale również dla podniebienia. 
Świeżo wyciskane  soki powalające mozaiką kolorów, owoce morza, pyszne sery i wędliny.
Po prostu oszaleć można:-) Palce lizać!




Cudowna architektura budynków zapiera dech w piersiach. 
Misterne zdobienia wręcz powalają...







Malownicze uliczki...

I standardowy południowy zwyczaj suszenia prania, który za każdym razem mnie rozbraja:-)
Nowy sposób na rolety?:-)
Udało nam się również pojechać pod Barcelonę do Tarragony i chwilę odsapnąć na boskiej plaży cudu czyli Platja del Miracle. 

Plaża cudowna, czysta, z delikatnym, drobnym piaskiem (podobnym do naszego bałtyckiego) i znikomą ilością plażowiczów. 

Naprawdę warto, co prawda trzeba się tam dostać pociągiem z Barcelony 
(koszt około 8 EUR za osobę w jedną stronę).


 Warto przespacerować się wspaniałą promenadą zwaną Balkonem Morza Śródziemnego...i zatrzymać na przepyszne lody
A po za tym cudowne witryny sklepowe, piekarnicze, pełen luz i pyszne jedzonko!

 Raj dla smakoszy owoców morza (czyli nie dla mnie:-))
 Warto podczas obiadu bądź kolacji zamówić zestaw dnia czyli Menu del dia
składający się z 3 dań (trudne do przejedzenia) z lampką piwa bądź wina wliczoną w cenę. 
Zestaw jest o wiele tańszy od dań z karty co nie znaczy gorszy. 
Sprawdziłam i wiem co mówię:-)

Popołudniowy głód doskonale zaspokaja przekąska czyli tapas w postaci ciecierzycy czy tortilli i obowiązkowo świeżej bagietki natartej pomidorem z czosnkiem i skropionej oliwą...
aż ślinka mi leci na samo wspomnienie:-)

Słynna katalońska Paella czyli danie zapiekane w piecu, którego podstawowym składnikiem jest ryż,

Ufff skończyłam:-)

Podsumowując, Barcelona jest przepiękna i mogę śmiało rzec, 
że jest jednym z najpiękniejszych miast Europy. 
Na pewno jeszcze do niej wrócę:-)

Teraz koniec laby i trzeba się zabierać za wnętrza!
Dobrej nocki Kochane!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...