poniedziałek, 4 lipca 2016

Huśtawka / Swing

Witajcie!

wreszcie wakacje i trochę luzu! 
Dopiero co moje szkraby wyjechały na kolonie a już za kilka dni wracają. 
Stęskniłam się okrutnie i mam nadzieję, że one również 
choć z rozmów telefonicznych śmiem domniemywać, że jest zupełnie odwrotnie:-) 

Planów miałam co nie miara pod nieobecność dzieci ale z ich realizacją bywa różnie. 
Czasu jak zwykle na wszystko brakuje:-))) 
Najważniejsze, że mogę dłużej pospać i korzystam z tej możliwości przynajmniej w weekend:-)

Po całym dniu w korpo czas wolny spędzam na tarasie próbując się dotlenić 
i nacieszyć oczy letnią aurą. 
Teraz za sprawą bardzo udanego zakupu ten czas będzie jeszcze milszy. 
Mowa o huśtawce, która urzekła mnie od pierwszego wejrzenia (uprzedzając pytania kupiłam na olx pod nazwą huśtawka dekoracyjna ale jak się okazuje na allegro też są i to z darmową dostawą).
Nie powiem, że nie chodziła mi po głowie w zeszłym roku, kiedy ujrzałam takie cudo u Kasi
jednak zaporowa cena powstrzymała mnie od zakupu.

Tym razem, oczywiście zupełnie przypadkiem, natknęłam się na to bujane cudeńko 
i kupiłam bez namysłu. 
Jestem zachwycona jakością oraz finalnym wykończeniem. 
Porządnie wykonane drewniane siedzisko, delikatnie bielone z szarym wykończeniem - bajka!
Mam nadzieję, że moim dziewczynkom także przypadnie do gustu. 
Taka mała niespodzianka pokolonijna:-)
Już planuję jej zawieszenie po wakacjach w dziecięcym pokoju, tylko którym?:-)
Mam nadzieję, że walki nie będzie:-)

Nie wiem czy nie dokupię drugiej bo sama świetnie się w ten sposób relaksuje:-)))

A co Wy o niej myślicie?
Czyż nie pasuje idealnie do moich donic? hihihihi





Pierwsze owoce z własnego ogródka jupiii




 Buziaki i cudownego tygodnia!









niedziela, 12 czerwca 2016

Przyjęcie urodzinowe / Birthday Party

Witajcie,

za nami imprezowy czas:-)
Zeszły weekend obchodziliśmy już 7 urodziny mojej młodszej córci. 
Dopiero co się urodziła a już jest pierwszoklasistką! 
Czas nie leci on pędzi niestety...

Biorąc pod uwagę boską letnią aurę, zdecydowałam się na zorganizowanie dziecięcych urodzin na ogrodzie. 
Pomysł okazał się strzałem w 10! Dzieciaczki dotlenione, wybiegane i szczęśliwe.
Zatem zapraszam do różowej galerii:-)


Impreza była w tonacji flamingo:-) 
Nie mogłam im się oprzeć:-)
Sklep Tiger z takimi dekoracjami odkryłam naprawdę całkiem przypadkiem:-)



Uzdolniona artystycznie starsza córcia pomagała mi w każdej dziedzinie.
Kilka kolorowych balonów ozdobiła kolorowym brokatem.


Sumiennie przygotowała bibułową girlandę. 
Bardzo fajny i łatwy do zrobienia kolorowy sznur.
Wystarczy kilka rolek bibuły w dowolnych odcieniach.

Następnie należy po kilka arkuszy złożyć na pół i naciąć frędzle jak poniżej:
Następnie je rozkładamy i zwijamy w cienki rulonik

Składamy na pół i gotowe!
Możemy przywieszać do tasiemki. 


Kolejna atrakcja imprezy PINIATA:-)
Nie ma to jak walka o wypadające cukierki ze środka rozbitej piniaty:-)
Frajda jakich mało.

W tym roku sama podjęłam się zrobienia, jak się okazało, banalnie prostej piniaty.
Standardowo wystarczy napompowany balon, który okleja się kawałkami gazety 
namoczonej w mące z wodą (miarka 1:1), pozostawiając mały otworek na wsypanie słodkości.
Do uzyskania idealnego efektu wystarczą 3 warstwy, które nakładamy dopiero po wyschnięciu poprzedniej.
Na koniec dekoracja - czyli wedle życzenia:-)
Dlatego ważne jest aby tego typu atrakcję zacząć przygotowywać przynajmniej na kilka dni wcześniej aby dobrze wyschła, gdyż to podstawa udanej skorupy:-)

Nasza piniata musiała mieć prostokątny kształt więc użyłam kartonowego pudełka, które najpierwzostało wypełnione słodkościami a następnie oklejone. 
Przed ozdobieniem pociętą bibułą, piniata została obwiązana sznurkiem na którym zawisła. Gotowe!

Jeszcze tylko pieczenie słodkich babieczek...

tortu z truskawkami...

i można było szaleć z kolegami i koleżankami



ps. Oglądałyście mecz? My TAK! Brawo Polacy:-))))) 

Kolorowych snów Kochane!





niedziela, 29 maja 2016

Donice tarasowe hand made / Flower pots hand made

Witajcie!

przerwy w blogowaniu mam coraz dłuższe ale niestety doba zbyt krótka a pracy zbyt 
dużo zarówno zawodowej jak i domowej.

Wracam do Was z tematem, który ostatnio zajmował nam wieczory 
czyli drewniane donice tarasowe.

Brakowało mi bliskości roślinności i oczywiście wymyśliłam sobie donice. 
Goły, duży taras niestety nie jest przytulny.

Wspólnie z moim zdolnym mężem zdecydowaliśmy o formie, kształcie i ilości donic:-) 
Następnie zaczęła się bonanza:-) 
Garaż służył nam za warsztat i wieczory spędzaliśmy na ręcznej robótce, 
właściwie całą pracę wykonał mój Peter a ja mu towarzyszyłam i służyłam w potrzebie:-)
Dla wyjaśnienia, mój mąż nie jest stolarzem a jedynie zdolnym i pracowitym facetem:-) 
Ależ Go wychwalam, chyba nie uwierzy jak przeczyta ale zasługuje na to w pełni.

Często się śmiejemy, że zgrany z nas duet, 
ja mam wizje i pomysły a on jest najlepszym, generalnym wykonawcą:-)
Jesteśmy jak Pixie i Dixie, Flip i Flap czy inni:-)

Po kilku tygodniach osiągnęliśmy zamierzony efekt! 
Teraz mogę z tarasu nie schodzić:-)

Do obsadzenia została jeszcze jedna donica ale nie dałam już rady. 
Dokończę w tygodniu:-)

A co Wy o nich myślicie?
Trudne początki, zakup materiałów, wymiary, cięcia, zbijanie...


Następnie malowanie, owijanie włókniną, wypełnianie keramzytem, ziemią 
i wreszcie sadzenie roślinek:-)



Warto było czekać i wykonać tyle pracy. 
Satysfakcja ogromna a efekt bezcenny.

Jestem zachwycona całokształtem:-)

Jeszcze tylko malowanie tarasu na szaro i będę w raju! 
Początki malowania już widać ale to dosyć długa i żmudna praca, 
szczególnie biorąc pod uwagę upał i możliwości czasowe...

Tegoroczne wakacje chyba spędzę na tarasie:-)))))
















Dobrej nocy!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...