poniedziałek, 5 listopada 2018

Odrobina relaxu / A bit of relax

Witajcie Kochani,

dawno tak nie wypoczęłam jak w ten weekend.
Mimo, że piątek miałam pracujący to i tak czuję się jak po dluuugim weekendzie.
Bateryjki naładowane na kolejny tydzień 😊

Czwartek upłynął nam w rodzinnej atmosferze, odwiedziliśmy groby najbliższych więc był czas zadumy, refleksji i chwili zatrzymania się aby docenić to co najważniejsze czyli Rodzinę i zdrowie. Reszta zawsze się ułoży.

W piątek troszkę poimprezowaliśmy a weekendzik był tylko dla nas więc czas dla dzieci i swoich drobnych przyjemności😊😊😊

Uwielbiam w tę jesienną aurę wskoczyć pod mięciutki koc z gorącą herbatką w dłoni
i zanurzyć się w przyjemnej lekturze...takie zwykłe a jakże przyjemne i bezcenne 😊

Od kilku miesięcy udaje mi się regularnie czytać z czego jestem mega dumna.
Każdego dnia po trochu i wychodzi kilka książek w miesiącu.
Czasem oczywiście zdarza mi się czytać w nocy przez kilka godzin tracąc zupełnie rachubę czasu ale czego się nie robi dla przyjemności 😂😂😂 Tak to już jest jak w ręce wpadnie książka od której nie można się oderwać i doczekać zakończenia 😂

Czy Wam też się zdarza zarwać nockę dla książki? Macie swoich ulubionych autorów czy sięgacie po książki, które ktoś Wam poleci?

Zatem zapraszam do swojego książkowego świata😂














Teraz chłonę Magdalenę Witkiewicz.
Przyznam, że po Szkole żon, szalenie ciekawa jestem Jej pozostałych pozycji.





Niedzielny poranek był wręcz idealny.
Kiedy wszyscy spali ja cichutko z kawusią i ciachem marchewkowym wskoczyłam pod kocyk i dałam się ponieść Awarii małżeńskiej























Ściskam!
K.


8 komentarze

  1. Zachwycające zdjęcia! Nie wyobrażam sobie życia bez książek, choć obecnie czytam znacznie mniej niż dawniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dorotko! Z tymi czytaniem właśnie tak jest...nie zawsze łatwo wygospodarować trochę czasu. Ściskam

      Usuń
  2. Zarywanie nocy na książki to moja bolączka, cały czas sobie obiecuję, że przystopuję z tym, ale jednak chyba nie potrafię ;) Najgorzej, że później rano tak ciężko się wstaje ;))
    Lussi, jak zawsze zachwycam się Twoimi zdjęciami <3
    Ściskam, Agness <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również kocham czytać i kiedyś łatwo mi przychodziło zarwać nockę dla dobrej książki, ale teraz przy moich małych szkrabach czytam zdecydowanie mniej, a czasami tez zdarza mi się zasnąć nad książką. Takie czasy:)
    Witkiewicz bardzo lubię (podobnie jak Sochę), Ale Awarii Małżeńskiej jeszcze nie czytałam, choć słyszałam, że jest dobra. A Ty co sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Zarywam noce dla Dzieci i dla Książek :) nie wyobrażam sobie dnia bez kilkudziesięciu przeczytanych stron :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak o takim relaksie mi się marzy :)
    Leże czytam książkę popijam herbatkę :) Cudnie!
    Ps ja też czytam teraz książkę Sochy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To się nazywa relaks :)
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Było mi bardzo miło się porelaksować u Ciebie Kasiu <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny:-)