Witajcie!
tym razem wracam w kraciastej kiecce w whisky'owym nastroju:-)
a to za sprawą naszego kilkudniowego wypadu do Szkocji razem z przyjaciółmi
(bez dzieci zaznaczam:0))
Przyznam Wam, że takie krótkie wypady w doborowym towarzystwie to powinien być must have w każdej rodzinie:-)
Reset i dystans, który w nas się wyzwala w tym czasie pozostawia po sobie ślady i starcza przynajmniej na kilka tygodni po powrocie:-)
Naprawdę polecam.
Tym razem tanie linie zaoferowały nam przelot do Glasgow za 90zl za osobę więc oferta była bardzo kusząca.
Jeśli chodzi o nocleg to bardzo często korzystam z tej strony i ani razu się nie zawiodłam.
Świetne warunki, doskonała lokalizacja w dobrej cenie.
Także podsumowując,Glasgow -szaro, bure i ponure, nie urzekło mnie aczkolwiek w tym mieście spędziliśmy niespełna 1 dzień przy niepogodzie.
Dzień drugi naszej wycieczki do rodzinna destylarnia whisky - i to miejsce było warte odwiedzenia. Kraina whisky płynąca, położona na obrzeżach miasta, w otulinie lasów i łąk.
W takim miejscu 21 letnia whisky smakowała wybornie:-)
Ostatni dzień spędziliśmy w Edynburgu - i to miasto rzeczywiście miało to "coś".
Wiktoriańskie budowle, zamek, wspaniała starówka i wreszcie faceci w spódnicach:-)
Oczarowani byliśmy mieszkaniem w stylu wiktoriańskim, które w rzeczywistości okazało się dużo ładniejsze niż w ofercie.
Wspaniały, przestronny salon, w którym spędzaliśmy kabaretowe wieczory był doskonałym dodatkiem do 2 przestronnych sypialni.
A tak prezentuje się posesja, na której znajduje się destylarnia.
Taki przedsmak prawdziwej Szkocji, którą sobie wyobrażałam.
Po udanym dniu i krótkiej nocy wybraliśmy się na 1 dzień do Edynburga -
o dziwo przywitała nas piękna, słoneczna pogoda.
Mam nadzieję, że ta boska Szkocja jeszcze przede mną:-)
Następnym razem odwiedzę potwora z Lochness:-)
A tymczasem trzeba wrócić na Ziemię i wziąść się za przygotowania do Wielkanocy, które u Was wrą!
Ściskam





