Witam po długiej przerwie!
Czas tak szybko płynie, że ledwo zdążę się obejrzeć a kolejny miesiąc za mną. Chyba starzeję się w zastraszającym tempie:-) Mimo, iż mało mnie w blogowym świecie nie znaczy, że wnętrzarsko mało się dzieje - wręcz przeciwnie! Szaleję w każdym pomieszczeniu. Jako pierwszy do Waszej oceny wystąpi salon a właściwie jego telewizyjna część.
Wreszcie nastała tam jasność:-) Po kilku latach mieszkania i przyzwyczajenia do wystających kabli przyszła pora na zmianę. Jak ja się szalenie cieszę, że udało mi się dokonać właściwego wyboru i postawić na kinkiety boczne! Cudownie rozpraszają światło a czarne abażury idealnie kontrastują z bielą mebli.
Pierwotne plany oświetlenia krążyły wokół ramy, sztukaterii itp ale biorąc pod uwagę otoczenie i sztukateryjne wykończenie przysufitowe zdecydowałam się na abażurowe kinkiety. Jak dla mnie bomba!
Idąc za ciosem zmian poszalałam również z bocznymi pólkami, na których wyeksponowałam rodzinne fotografie, książki i stylową amforę (urnę - jak określił mój mąż buhahahaha). No cóż każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów i nie wszystkim ma wszystko się podobać:-) Ja aby nie drażnić swojej połówki i tak zdecydowałam się na kompromis czyli przestawiłam wazę z centralnego punktu domu w boczne miejsce:-))))))
Zatem zapraszam do swojej galerii.
Teraz aż miło poleniuchować na kanapie z kubkiem herbaty...
Oczywiście oprócz kinkietów codziennie rozpalam świece, które nadaja niebywałego klimatu...
Sezon świecowy uważam za otwarty!
Buziaki!



